Noc, w której pustynia zamilkła

Jak wygląda pierwszy dzień na piasku Wahiba Sands — od spuszczania powietrza z opon do ogniska pod Drogą Mleczną.

6 min czytania

Pierwsza wydma zawsze wygląda na wyższą, niż jest. Stoimy u jej podnóża z manometrami w dłoniach, a pilot pokazuje, ile powietrza spuścić — „do jednego bara, nie więcej, nie mniej”. Ktoś żartuje, że to jak nauka pływania. Po kwadransie nikt już nie żartuje, bo wszyscy jesteśmy na górze.

Dwa samochody 4x4 na szutrowej drodze w omańskim kanionie

Konwój porusza się jak karawana: w równych odstępach, z krótkofalówkami, które co chwilę ożywają. „Lewo, za kępą krzaków. Trzymaj gaz.” Piasek ma kolor miedzi, a z każdą godziną robi się cieplejszy w odcieniu.

„Na pustyni nie ma pośpiechu. Jest tylko kolejny grzbiet i kolejny widok.”

— notatka z dziennika wyprawy

Po zmroku

Kiedy słońce znika, pustynia gaśnie jak scena po spektaklu. Zostaje ognisko, kawa z kardamonem i niebo, którego w Polsce nie widzieliśmy nigdy. Ktoś wyciąga telefon, żeby zrobić zdjęcie — i chowa go po chwili. Niektórych rzeczy lepiej nie przepuszczać przez ekran.

0:00
Ilustracja wideo: nocny obóz z migoczącym ogniskiem, iskrami i obracającym się niebem Ilustracja

Twoja kolej

Gdzie zaczniemy następną historię?

+48 455 403 645+48 570 756 685