Pierwsza wydma zawsze wygląda na wyższą, niż jest. Stoimy u jej podnóża z manometrami w dłoniach, a pilot pokazuje, ile powietrza spuścić — „do jednego bara, nie więcej, nie mniej”. Ktoś żartuje, że to jak nauka pływania. Po kwadransie nikt już nie żartuje, bo wszyscy jesteśmy na górze.
Konwój porusza się jak karawana: w równych odstępach, z krótkofalówkami, które co chwilę ożywają. „Lewo, za kępą krzaków. Trzymaj gaz.” Piasek ma kolor miedzi, a z każdą godziną robi się cieplejszy w odcieniu.
„Na pustyni nie ma pośpiechu. Jest tylko kolejny grzbiet i kolejny widok.”
— notatka z dziennika wyprawy
Po zmroku
Kiedy słońce znika, pustynia gaśnie jak scena po spektaklu. Zostaje ognisko, kawa z kardamonem i niebo, którego w Polsce nie widzieliśmy nigdy. Ktoś wyciąga telefon, żeby zrobić zdjęcie — i chowa go po chwili. Niektórych rzeczy lepiej nie przepuszczać przez ekran.
Wyprawa z tej historii
Oman 4x4 Pustynia, wadi i ocean Zobacz wyprawę →